Posty

Wyświetlanie postów z 2019

Pole matki i dziecka kolejna część

Hej. Długo mnie nie było, nie miałam poprostu "weny". Piszę tylko jak mam wenę, nie jestem zwolenniczką pieprzenia jakiś bzdur aby popieprzyć, pierdu pierdu i takie tam.. :D W poprzednim poście pisałam o tym, jak mniej więcej działa ta cała "magia" pola matki i dziecka i jak postępować, aby nie ranić naszych dzieci. Na końcu polecałam wam tłumaczenie "co, jak i dlaczego" i tak zwane szeptanki.. Krótko pisząc, polecam każde wyrzuty sumienia względem naszych dzieci (z jakiego to by powodu nie powstały) zamienić na tłumaczenie przyczyn zaistniałej sytuacji i zapewnianie naszych dzieci o naszej miłości  do nich. Tak, to jest tak ważne, chociaż wydaje się takie proste.. A wcale nie jest... booooooo... Bo większość z nas dorosłych samo nie zaznało do końca takiej miłości od naszych bliskich, jakiej jako dzieci "oczekiwaliśmy". Kochamy nasze dzieci ponad wszystko, a jednak czasami czujemy wewnątrz pewne "blokady", które trudno ująć w słowa. Te...

Pole matki i dziecka ciag dalszy

Jak już pisałam w ostatnim poście, dzieci nieświadomie/świadomie odczuwają to, co ich mamy "noszą" w swoich polach. Nieraz słyszałam o sytuacjach typu "mała się darła i już nie wiedziałam co robić, zaczęłam się denerwować, ona jeszcze  bardziej i takie diabelskie koło..". No właśnie, wszyscy niby wiemy, że dzieci odczuwają nasze emocje i to całkowita racja, a przede wszystkim emocje mamy, chodź i tata i jego pole odgrywają bardzo ważną rolę. Dlatego tak ważna jest również relacja między matką i ojcem dziecka, która ma o wiele większy wpływ na dziecko, niż zdajemy sobie z tego sprawę. Najważniejszym, pierwszym krokiem, jest uświadomienie sobie, że wszystko co w moim polu się znajduje ma również styczność z moim dzieckiem. Następnym krokiem, ...

Pole matki i dziecka

Odkąd jestem mamą, czuje się spełniona. Jednak nie w takim sensie, jak niektóre mamy, które "żyją" już tylko "swoimi dziećmi". Takie widzenie swoich dzieci jako "sens życia" jest (później) krzywdzące dla naszych dzieci jak i dla nas samych. Trudno niektóre sytuacje i wzorce myśleniowe obrać w słowa, czymże jest nasz język, gdzie tyle mocy w nas drzemie.. Ale do sedna. Nie chodzi mi tutaj o wdrożenie tej myśli "że mama ma prawo mieć własne życie, zostawiać dziecko z ojcem itp itd ". Każdemu swoje i nie mi oceniać, znam się jednak troszkę na "energetyce, duchowości" zwij jak zwij i chętnie podzielę się z wami moja wiedzą, nikomu niczego nie narzucając. I nie, nie mam (już) syndromu "bycia w misji", wchodzenia z butami w życie innych, czy pouczania. Chce się podzielić z wiedzą, która jest mało rozszerzana(wręcz zatajana), byśmy nie musieli już krzywdzić nieświadomie naszych dzieci i nas samych. Nasze społeczeństwo jest zmanipul...