Pole matki i dziecka ciag dalszy

Jak już pisałam w ostatnim poście, dzieci nieświadomie/świadomie odczuwają to, co ich mamy "noszą" w swoich polach. Nieraz słyszałam o sytuacjach typu "mała się darła i już nie wiedziałam co robić, zaczęłam się denerwować, ona jeszcze  bardziej i takie diabelskie koło..". No właśnie, wszyscy niby wiemy, że dzieci odczuwają nasze emocje i to całkowita racja, a przede wszystkim emocje mamy, chodź i tata i jego pole odgrywają bardzo ważną rolę. Dlatego tak ważna jest również relacja między matką i ojcem dziecka, która ma o wiele większy wpływ na dziecko, niż zdajemy sobie z tego sprawę. Najważniejszym, pierwszym krokiem, jest uświadomienie sobie, że wszystko co w moim polu się znajduje ma również styczność z moim dzieckiem. Następnym krokiem, jest analiza tego, co dokładnie w owym polu się znajduje, jakie emocje, obawy, strach, lęk.. Np. po analizie mama dochodzi do wniosku, że bardzo obawia się chorób u jej dziecka, co często skutkuje właśnie chorobami(w tym przypadku obowiązuje również "zasada" kreacji poprzez myśli =co myślisz-> to przyciągasz w świecie fizycznym). Obawy i niepokój mamy oddziaływują destruktywnie na dziecko i nieświadomie takie wzorce myśleniowe mogą później również się zapisać w indywidualnym już polu dziecka.. Mama analizuje na przykład, że ostatnio często pojawiały jej się myśli typu; "Ojejku, gdzie te czasy gdzie miałam chwilę dla siebie i święty spokój..". STOP. Pamiętaj droga mamo, że Twoje dziecko jest w Twoim polu i takie myśli mogą skutkować poczuciem odrzucenia u dziecka, poczuciem winy, poczuciem bycia niechcianym- to wszystko oczywiście na płaszczyźnie energetycznej, dziecko nie jest świadome takiej wymiany energii. Jednakże ta wymiana tej "ciężkiej, pretensjonalnej" energii między mama, a dzieckiem skutkuje w przyszłości takimi akcjami, że dziecko jest np. do mamy agresywne, i wyrzuca z siebie tą tłumioną, niezrozumiałą złość z przeszłości. Ogólnie obowiązuje zasada, że wszystkie naganne zachowania, choroby u dzieci itp., wywodzą się z pola rodziców(również z ich rodów).. Więc jeśli dziecko się dziwnie zachowuje, bywa agresywne itd., to zamiast latać z nim po psychologach i lekarzach(którzy często rozkładają ręce), mama (tata również) powinna przyjrzeć się sobie i jej "problemom". Ogólnie polecam zapoznanie się z tak zwaną "medycyna germańska"/ "totalna biologia"- można się dowiedzieć wiele ciekawych info na temat chorób i właśnie ich prawdziwego podłoża, oraz tego jaki wpływ mamy na zdrowie naszych dzieci. Nie podpisuje się jednakże pod wszystkim, bo często te dziedziny łączone są z ezoteryką i kabałą, której jestem przeciwniczką, ale nie o tym teraz mowa.. ;-))
Jak mama już dojdzie do tego, gdzie "zawiniła"(słowo w cudzysłowiu, bo nie chodzi tutaj o kreowanie wyrzutów sumienia; każdy z nas dorastał i rozwijał się w jakiś deficytach wywodzących się z deficytów naszych rodzin itd.) ma wielkie pole do "popisu".. :-) Droga mamo, jak już dojdziesz do tego, w czym tkwi problem, gdzie wpływasz destruktywnie na wasze pole i czym je zaśmiecasz, to możesz działać. Działać, czyli tłumaczyć dziecku, co jak i dlaczego. Przykład: mama widzi już, że często ma te pretensjonalne myśli względem dziecka, czuje się z tego powodu winna, co kreuje kolejną ciężką energię. Podczas przewijania dziecka, wytłumacz mu, (z pełnym zrozumieniem dla siebie->akceptacja własnej osoby) że ostatnio jesteś wykończona, że rodzicielstwo jest dla Ciebie czymś nowym, że jesteś tylko człowiekiem i dlatego czasem przychodzą Ci takie głupie myśli do główki.. Wytłumacz Twojemu dziecku, że te myśli jednak nie mają z nim nic wspólnego, że to przez twoje zmęczenie, że twoje dziecko nie jest niczemu winne i że je kochasz najbardziej na świecie. Tak droga mamo. To takie proste. Tłumaczenie, tłumaczenie, tłumaczenie. Jeśli Twoje dziecko już komunikuje i rozumie, co się do niego mówi, szeptaj mu podczas snu. Tłumacz wszystko, co Tobie leży na sercu i co Twoim zdaniem powinno być "wytłumaczone". Te szeptanki trafiają do podświadomości Twojego dziecka, do jego mózgu, gdzie dzięki tym wytłumaczeniom, nie tworzą się nowe, niepotrzebne "konflikty" w głowie Twojej pociechy. Poprzez taka "pracę", i Ty żegnasz się z wyrzutami sumienia, i Twoje dziecko jest zapewnianie o tym, że jest kochane, chciane, potrzebne, i przedewszystkim niczemu winne.
Więcej na ten temat napisze w kolejnym poście, to tak na wstęp. Wiem, że niektórym osobom treść bloga może wydawać się komiczna i nie zrozumiała, ale nikogo nie zmuszam do jego czytania. Pozdro:-)

Komentarze