Pole matki i dziecka kolejna część
Hej. Długo mnie nie było, nie miałam poprostu "weny". Piszę tylko jak mam wenę, nie jestem zwolenniczką pieprzenia jakiś bzdur aby popieprzyć, pierdu pierdu i takie tam.. :D
W poprzednim poście pisałam o tym, jak mniej więcej działa ta cała "magia" pola matki i dziecka i jak postępować, aby nie ranić naszych dzieci. Na końcu polecałam wam tłumaczenie "co, jak i dlaczego" i tak zwane szeptanki.. Krótko pisząc, polecam każde wyrzuty sumienia względem naszych dzieci (z jakiego to by powodu nie powstały) zamienić na tłumaczenie przyczyn zaistniałej sytuacji i zapewnianie naszych dzieci o naszej miłości do nich. Tak, to jest tak ważne, chociaż wydaje się takie proste.. A wcale nie jest... booooooo... Bo większość z nas dorosłych samo nie zaznało do końca takiej miłości od naszych bliskich, jakiej jako dzieci "oczekiwaliśmy". Kochamy nasze dzieci ponad wszystko, a jednak czasami czujemy wewnątrz pewne "blokady", które trudno ująć w słowa. Te blokady napędzane są nam "nieznanymi", automatycznymi zachowaniami, które tak naprawdę są nam obce. A jednak je przełaniamy.. Tylko co to jest.. Tylko skąd to się wzięło? Świta coś w główce? Myślę, że tak. Jeśli przyjrzycie się sobie samym podczas komunikacji ze swoimi dziećmi, możecie wychaczyć, że czasami przejawiacie dziwne zachowania, które występują u was automatycznie. Specyficzny ton głosu, specyficzne, wciąż powtarzające się słowa czy zdania, automatyczne komunikaty względem waszych dzieci. "Nie rób tak, nie płacz.."- i takie inne różne, często negatywne zdania, mam na myśli. To są często nam nie wytłumaczalne "wzorce", które przejeliśmy czy to od rodziców, babci, przeważnie bliskiej rodziny. Przejeliśmy je do naszej energetyki(myśli, wzorce itp są również jak wszytsko inne energią, tylko ich gołym okiem fizycznie nie widać). Na początku trudno te wzorce/"automatyki" wyłapać, ponieważ nie jesteśmy ich wogole świadomi. To tak jak patrzymy w lustro i widzimy siebie inaczej, przykładem może być np. przybranie na wadze i zwrócenie na to uwagi dopiero wtedy, gdy ktoś zapyta nas czy jesteśmy w ciąży.. Znajome ? :D Sami wiele rzeczy poprostu nie widzimy i nie jesteśmy ich świadomi, często z tego względu, iż tak naprawdę nie chcemy ich być świadomi.. Prawda często boli. Jednak dla dobra naszych dzieci ja radzę się poprostu ogarnąć i zacząć wyłapywać te automatyczne zachowania, które mogą wpływać negatywnie na wzajemne relacje z naszymi pociechami. Ludzie tkwią często w owych wzorcach np. swoich rodziców, bo są wychowani w takich przekonaniach, że "są swoim rodzicom coś winni", że "tradycje są ważne i nie powinny być łamane", że "tyle rodzice dla nas zrobili i za to musimy być im wdzięczni". Rodzice często wywierają na swoich dzieciach presję i wyrzuty sumienia, czy to świadomie czy nieświadomie.. Przykład przekładam teraz na naszych rodziców. Czy znacie takie przypadki, że jak ktoś z rodziny klepał biedę to i reszta rodziny nie pozwoliła sobie na dobrobyt? Podkreśliłam słowa "nie pozwoliła",ponieważ tak właśnie to działa. Często nie pozwalamy sobie na coś i jesteśmy ograniczeni, bo energetycznie i fizycznie czujemy się zależni do naszego klanu rodziny. Jesteśmy tak wplątani w ciężką energetykę naszej rodziny, że z własnej woli się z nią całkowicie utożsamiamy i nie pytamy siebie samych, czy czegoś chcemy czy nie. Nie pytam siebie czy chce żyć w przekonaniu, że aby zarobić muszę ciężko harować, ja automatycznie przejmuje ten ciężki wzorzec myśleniowy ze względu na "posłuszeństwo" względem mojej rodziny. Moja rodzina tak miała, więc ja nie zasługuje na dobrodziejstwa. Chcę czuć więź z moja mamą, więc również i ja postanawiam klepać biedę tak jak ona. Chcę aby tata mnie wreszcie docenił, więc postanawiam być tak samo zimnym człowiekiem jak on, by zyskać w jego oczach.. Przykładów mógłabym podać setki, ale nie o to w tym chodzi. Każdy z nas powinien zacząć sam u siebie szukać takich wzorców i zachowań i później je skutecznie wypalać, zmieniać na pozytywne, poprostu usuwać z naszego pola. Cdn.. :D pozdro :-)
Komentarze
Prześlij komentarz